niedziela, 14 listopada 2010

Zabawa w proroka telewizyjnego

Nie wyciągnę magicznej kuli, z której rzekomo odczytałbym przyszłość. Posłużę się za to przeczuciem, powstałym na fundamentach tego co już wiem.

Film Avatar wytyczył nowe standardy. Ciężarówki z zainkasowanymi pieniędzmi były takie duże, że zasłoniły panom w garniturach widok na inne perspektywy. Nintendo startuje z kieszonsolką w 3D, Sony tworzy telewizory w 3D, a każdy nowy hit kinowy musi być w dwóch wersjach - normalnej oraz, tak - w 3D. Implikacja w postaci istnej czkawki powoli nadchodzi - bilety do kin podrożały okrutnie, zainteresowanie spada, lecz to nie powoduje zniżek cen za wejściówki w kinach (bo się nie opłaca).

Jednak machina już ruszyła, sami włodarze największych firm nie mogą tego szaleństwa powstrzymać. A my, konsumenci zostaniemy praktycznie zmuszeni do przenosin na "nowy wymiar rozrywki". Hipermarkety oraz specjalistyczne sklepy będą upchane kartonami z TV-kami tego typu. Następnie dostaniemy pierwsze seriale w tym formacie. Pilot zbierze rekordową ilość widzów. W drugim sezonie zacznie maleć zainteresowanie. Czwarty sezon będzie finalny, a w dodatku skrócony. Grupka ludzi zacznie tęsknić za "starymi czasami", a ich głos będzie zbierać coraz to większe żniwo. Wkrótce stacje przywrócą klasyczne wersje ich ulubionych telenowel. Szef Sony straci ostatni siwy włos z nerwów, podczas czytania finansowego raportu.

Po kilku latach do kin wejdzie przebój. Przebój, ponieważ w 5D. Choć taka technologia trwa od kilku lat, tym razem wiatr będzie uderzać w widzów z podwójną siłą. Tabloidy nazwą to "przyszłością". Synowie poprzednich rządzących dostają szefowski stołek i wywęszywszy pieniądze w rzeczonym 5D, rozpoczynają linię produkcyjną telewizorów z pryskaczem wody nad ekranem. Mokrzy i przewietrzeni widzowie podniecać się będą nową zabawką przez 2 sezony. Prędko nadejdzie przesycenie towarem i kolejne protesty z tabliczkami "Chcemy klasykę!". Syn zejdzie na zawał w szokującym tempie.

Choć poprzedni akapit to tylko efekt czystej zgryźliwości ze strony autora artykułu ;), to chciałem tym samym zobrazować beznadziejność logicznego myślenia szarego Kowalskiego, który ślepo podąża za ścieżką ulepioną przez PR-owców wielkich instytucji. Inwazja 3D nadchodzi, czy tego chcemy czy nie. Wysokie koszty produkcji spowodują spadek ilości ambitnych seriali. Oczekujcie telewizyjnego spin-offa Avatara.

Dalej zgadywać zamiaru nie mam. To, co napisałem, jest jak najbardziej prawdopodobne. Nie pewne w stu procentach - być może szalę zwycięstwa na rzecz 3D odciągną problemy ze wzrokiem, które uniemożliwiają dobrą zabawę z takową technologią?

Niemniej bądźcie pewni jednego - nadchodzą zmiany i małe rewolucje w przeciągu kilku następnych lat. Wbrew naszej woli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz